Ból u kotów to jeden z najbardziej niedocenianych tematów w ich codziennej opiece. Nie dlatego, że koty rzadko cierpią – ale dlatego, że pokazują ból zupełnie inaczej, niż się spodziewamy. Nie krzyczą. Nie proszą. Często wręcz przeciwnie – chowają się, wycofują, „zamykają”.
W naszej hodowli Kotki Kędziorki*PL mieliśmy pewne sytuacje, w których szybka reakcja uratowała kotu zdrowie albo sprawiła, że nie doszło do przewlekłego bólu. Podobnie zgłaszali nam nowi opiekunowie naszych maluchów – dzięki czujności i wrażliwości na sygnały, potrafili zareagować w porę. I o to właśnie chodzi: nie o panikę, tylko o uważność.
Chcemy, aby ten poradnik pomógł Ci rozpoznać ból wcześnie – zanim stanie się poważny albo utrwali się jako przewlekły.

Koty – niezależnie od rasy – ewolucyjnie są zarówno drapieżnikami, jak i zwierzętami narażonymi na atak silniejszych przeciwników. Pokazywanie słabości = ryzyko.
Dlatego kot, który cierpi, nie będzie płakał, nie będzie krzyczał z bólu (jak potrafią psy). Zamiast tego zmieni sposób poruszania, rytuały dnia, reakcje na dotyk, poziom aktywności czy apetyt.
To subtelne sygnały, które łatwo przeoczyć – zwłaszcza jeśli nie wiesz, czego szukać.
Devony Rex są tu specyficzne: z natury kontaktowe, wesołe, energiczne, często sygnalizują coś „nie tak” głównie przez spadek swojej normalnej aktywności. Jeśli Devon nagle nie przychodzi do łóżka, nie wita Cię w drzwiach albo przestaje biegać za Tobą po mieszkaniu – to sygnał, którego nie wolno ignorować.
Kilka rzeczy, na które trzeba zwracać uwagę:
Ból ostry (uraz, skręcenie, zapalenie) jest łatwiejszy do zauważenia: kot nagle zmienia zachowanie.
Ból przewlekły (stawy, zęby, kręgosłup, choroby wewnętrzne) rozwija się powoli i jest dużo bardziej niebezpieczny – bo kot się przyzwyczaja, układ nerwowy ulega zmianom, objawy mogą być minimalne, cierpienie rośnie, ale „po cichu”. Dlatego nie można ignorować nawet małych zmian.
Często niedoświadczeni opiekunowie mogą myśleć:
Koty prawie nigdy nie miauczą z bólu. Jeśli miauczą, to zwykle oznacza, że sytuacja jest już bardzo poważna. W praktyce – także z doświadczeń nowych rodzin naszych kotów – najczęściej opiekun żałuje właśnie tego: „Trzeba było jechać wcześniej”.
Z bólem nie czekamy „do jutra”.
W wielu przypadkach rodziny naszych maluchów mówiły: „Myślałam, że przesadzam, ale wolałam jechać. I dobrze, że pojechałam”. To najlepsze podejście.
Dbamy o to, by każde kocię było nie tylko zdrowe, ale też wychowywane z taką ilością kontaktu, obserwacji i troski, że zmiany w zachowaniu widać natychmiast. Kiedy coś nas niepokoi – reagujemy.
Zdarzało nam się wychwycić pierwsze objawy problemu zanim kot pokazał „coś poważnego”. W nowych domach też zdarzały się drobne incydenty – wszyscy opiekunowie, którzy reagowali szybko, chwalili sobie to, że „coś ich tknęło”.
To właśnie jest klucz: zaufać swojej intuicji, ale sprawdzić ją u specjalisty.
Bo kot w bólu nie dramatyzuje – on się wycofuje. A im dłużej ból trwa, tym trudniej go leczyć.
Dobra wiadomość jest taka, że większość problemów, jeśli złapie się je wcześnie, da się wyleczyć szybko i bez długiego cierpienia zwierzęcia.
• Koty czują ból tak samo jak ludzie – tylko go nie okazują.
• Najważniejsze sygnały to zmiany w ruchu, apetycie, higienie i kontakcie.
• Opiekun zna swojego kota najlepiej – nawet subtelna zmiana może być sygnałem.
• Devony Rex są bardzo ekspresyjne, więc jakakolwiek zmiana w ich zachowaniu jest cenna diagnostycznie.
• Lepiej pojechać „na wszelki wypadek” niż za późno.
Jeśli masz wrażenie, że „coś jest nie tak” – prawdopodobnie masz rację. A szybka reakcja może być dla kota ogromną ulgą.
Zainteresowani Devon Rexem?
Jeśli jesteś zainteresowana/y kotkiem Devon Rex z naszej hodowli, to:
Możesz też oglądać nas na Facebook, Instagram i TikTok – tam też na bieżąco publikujemy wiele zdjęć, video i informacji. Polub i zaobserwuj nasze profile, aby być na bieżąco z tym co u nas 🙂
W razie pytań, zapraszamy do kontaktu!